Ryszardka nie ma już z nami ponad 10 miesięcy.
Dyź odszedł 16.07.br i miał to szczęście, że został pochowany pod bzami w ogródku przy naszym Nowym mieszkaniu i posadziliśmy mu cudne, fioletowe dzwoneczki.
Ryszardek nie doczekał przeprowadzki ani ogródka.

Mam dwa nowe chomy od stycznia - Finko&Fafelki: Finko słodki jak Rychu, ale strachliwy i dziki, Fafelki energiczny jak Rychu a nawet przebijający go wariactwem, ale głupiutki i bywa agresywny (szczerze mówiąc o mało pewnej, lipcowej nocy mnie nie zabił, pogryzłszy tak, ze trafiłam o północy na OIOM - wstrząs anafilaktyczny - luzik).

Swiat dzieje się nadal a ja za Rychem tęsknię jak szalona i hołubię wszystkie wspomnienia i zdjęcia. :((((



likusia 24.10.2008, 17:17

No nieźle, nieźle Fafelki musi być niesamowity skoro trafilaś aż na OIOM.
Pozdrawiam i rownież tęsknię za Rysiem :)