Ryszard się nie poddaje.
Weterynarze się nie poddają.
My też się nie poddajemy.

Dostał dziś kroplówkę i standardowe leki - w tej chwili energia go rozpiera. Wprawdzie wygląda to jak taniec szmatki na wietrze, ale jak na jego stan, to wprost szaleje.
Kupiliśmy mu zupkę warzywną dla niemowląt i bobofruta owocowego. Dostał miękkiego jedzenia, bo chyba swoich ziarenek nie ma siły gryźć, co nie przeszkodziło mu "rzucić" się na kolbkę. Nie zabieram mu jego rzeczy. Niech wie, że wszystko, co jego jest w pobliżu.



DOPISEK (16.15):
Kroplówka faktycznie dała speeda - zaczynają się wspinaczki po pręcikach. Normalnie śmierć w oczach... :/. Musiałam zabrać szaleńca na ręce.
Zjadł 2/3 pipetki bobofruta marchewkowo-jabłkowego. Jak się obudzi to dam mu warzywka Gerbera.
Prawe oczko jednak działa. Trzeba przemywać.

Nie wiem czy to dobrze, ale zaczyna powracać nadzieja.

nova 06.01.2008, 14:55

To dobra wiadomość. Jak ma apetyt to najważniejsze. Trzymaj się Ryszard!