Jest 2.49.
Wróciliśmy z ostrego dyżuru weterynaryjnego.
Nie wiem czy Ryszard przeżyje noc.
Jest taki malutki i taki biedny i nic więcej nie można dla niego zrobić, tylko czekać, a On tuli się do mej dłoni i nie chce być sam...


DOPISEK (11:03)

Cały lewy bok, od worka spojówkowego az do ogona ma spuchnięty, gałkę oczną tak wywaloną, ze mało mu nie wypadnie. Drugie zamknięte. Nic nie widzi, ledwo chodzi.
W nocy na ostrym dyżurze przecięli mu krwiaka przy tym oczku, ale nic więcej, poza podaniem środków znieczulających, przeciwzapalnych, kropli do oka i kroplówki nie potrafili zrobić, bo nie było specjalisty.
Dzis jedziemy do fachowca po pracy. Już jesteśmy umówieni.
Przeżył noc, wiec jest nadzieja i troszkę bardziej raźny był rano.
Dużo pije, co chyba jest dobrym objawem.
Czekamy.


DOPISEK (18.55)

Wróciliśmy od lekarza - w końcu udaliśmy sie do naszego Krzysia, ustaliwszy wczesniej, ze jezeli nie podolaja, to zawsze mamy jeszcze czas, zeby pojechac gdzie indziej.
Potwierdzona diagnoza z nocy, czyli ropień wywołany uderzeniem bądź zadrapaniem i jednoczesna infekcja bakteryjna, ktory rzeczywiscie mogl sie rozwinąć w tak zawrotnym tempie.
Widac u tych zwierzatek postep choroby jest odwrotnie proporcjonalny do ich wielkosci - im mniejsze, tym choroba szybciej sie rozwija. :((
Oko niestety stracone - i tak jest już ślepe. :(((((((
Natomiast wzrastają szanse na przeżycie z każdym oszamanym ziarenkiem a Ryszard w dzień troszkę poskubał, a teraz je jak przerwany koń. :)
I duzo pije.
Opuchlizna bardzo sie zmniejszyła. Wysadzenie oka również.
Rychu nadal kiepsko chodzi, zatacza sie i przewraca (jest silnie osłabiony i ma zachwiany błędnik), ale i tak jego ruchliwość wzrosła bardzo. I od nowa probuje sie wspinać po szczebelkach klatki, co jest oczywiście natychmiast ukracane, bo przecież...
Zreszta, głównie śpi mi na rekach - nie chce iść do klatki, tuli sie do mnie. A jak 15 minut temu jednak zdecydowal sie spac w domku, ze moglam wreszcie zjesc obiad, to po chwili z klatki dobiegly glosne i szarpiace za serce piski - przewrocil sie i nie mogl podniesc samodzielnie. Pomoglam mu - od razu wpakowal sie na reke i teraz spi w mej lewej dloni. Stad te bledy.
Trzymaj sie Rychu - tyle osob Cie pozdrawia, ze musisz wyzdrowiec.
Dziękujemy. :)

nova 04.01.2008, 21:05

Ryszard to dzielny facet, da radę :) Mój Tosiek trzyma za niego wszystkie chomicze kciuki :)

aNula 04.01.2008, 17:40

strasznie mi przykro spowodu Ryśka! mam nazieje, że dojdzie do siebie! pozdrawiam wszystkich, a szczegulnie Ryszarda!!!

nova 04.01.2008, 10:23

ojej co sie stało? Trzymamy kciuki za zdrówko Ryśka!