TROCHĘ RADOSCI I TROCHĘ SMUTECZKÓW

Radości, bo Duży Zwierz szczęsliwy z okazji odbywanych dłuuugich spacerków i chomy szczęśliwie przeżyły dzisiejsze obcinanie pazurków u weterynarza oraz w sumie niewiele nam zostało do zrobienia, jeno wysprzątać klatki, odkurzyć, umyć podłogi, ubrać choinkę, ugotować zupę grzybową i upiec mięsiwa - czyli jakby nic, bo całe sprzątanie odwaliłam wczoraj w czasie, kiedy PM ucinał sobie, nieco przydługą, drzemkę popołudniową.
Smuteczki, bo Dyziu musi iść na operację. Pamiętamy jak pisałam, że na prawej stronie ciałka, na boku przy udzie zrobił mu się kaszak? Otóż, kaszak ten urósł i ma ponad 5 mm średnicy i dziś Małgosia orzekła, ze trzeba wyciąć. Za jakie 2 tygodnie. Już oblazły mnie nerwowe drgawki, bo boję się, ze może nie przeżyć narkozy, albo jego małe serduszko nie wytrzyma takiego stresu.
Oprócz tego, mamy go wykąpać w Nizoralu, celem iżby nawilżyć skórę przy łapkach, gdzie ma brzydkie zgrubienia - pozostalość po uczuleniu.
Ryszard zdrów jak ryba - zasnął w poczeklani i prawie śpiąc dał sobie ucinać wszystko po kolei. ;DD