Zenit TTL Minolta 505 si super Nikon coolpix L10 Księga gości Archiwum 2011 Zagłosuj na Ryszarda :) Pobratymcy KamikazeViena i Vera Rats Moje olbrzymy tasso fotograficznestrona www - tasso Pobratymcy olbrzymów cristoforododo drosera dziwka? zesztambucha Ważne strony sad-dogPortfolio olbrzymów 1. Serwis Obiektywni:tasso okazjonalny 2. Foto.moon: tasso 3. Foto Motywy: tasso 4. Plfoto: tasso 5. Fotografia interklasa: tasso Olbrzymka się udziela: fotonacja.pl |
||
Link 23.11.2008 :: 16:32 Komentuj (1) ARCHIWUM II Pan Paker na dłoni. :) ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Link 21.11.2008 :: 09:47 Komentuj (0) ARCHIWUM I Dyziulek - koneser żółtego serka w wiórkach ![]() Link 15.10.2008 :: 12:42 Komentuj (1) Ryszardka nie ma już z nami ponad 10 miesięcy. Dyź odszedł 16.07.br i miał to szczęście, że został pochowany pod bzami w ogródku przy naszym Nowym mieszkaniu i posadziliśmy mu cudne, fioletowe dzwoneczki. Ryszardek nie doczekał przeprowadzki ani ogródka. Mam dwa nowe chomy od stycznia - Finko&Fafelki: Finko słodki jak Rychu, ale strachliwy i dziki, Fafelki energiczny jak Rychu a nawet przebijający go wariactwem, ale głupiutki i bywa agresywny (szczerze mówiąc o mało pewnej, lipcowej nocy mnie nie zabił, pogryzłszy tak, ze trafiłam o północy na OIOM - wstrząs anafilaktyczny - luzik). Swiat dzieje się nadal a ja za Rychem tęsknię jak szalona i hołubię wszystkie wspomnienia i zdjęcia. :(((( Link 25.02.2008 :: 14:03 Komentuj (1) WSPOMNIENIA O RYSZARDZIE Tyle wspomnień, tyle łez i tęsknota. Tyle nieopublikowanych zdjęć mojego Okruszka. Postanowiłam je tu umieszczać sukcesywnie, do ostatniego. Szaleństwa na punkcie BIGOSU ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Link 07.01.2008 :: 08:24 Komentuj (3) ['] Mój maleńki Ryszard Lwie Serce umarł dziś w nocy. Zapamiętajmy go tak: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Malutki Okruszek na pewno szaleje juz w chomiczym niebie. :)) Link 06.01.2008 :: 14:47 Komentuj (1) Ryszard się nie poddaje. Weterynarze się nie poddają. My też się nie poddajemy. Dostał dziś kroplówkę i standardowe leki - w tej chwili energia go rozpiera. Wprawdzie wygląda to jak taniec szmatki na wietrze, ale jak na jego stan, to wprost szaleje. Kupiliśmy mu zupkę warzywną dla niemowląt i bobofruta owocowego. Dostał miękkiego jedzenia, bo chyba swoich ziarenek nie ma siły gryźć, co nie przeszkodziło mu "rzucić" się na kolbkę. Nie zabieram mu jego rzeczy. Niech wie, że wszystko, co jego jest w pobliżu. DOPISEK (16.15): Kroplówka faktycznie dała speeda - zaczynają się wspinaczki po pręcikach. Normalnie śmierć w oczach... :/. Musiałam zabrać szaleńca na ręce. Zjadł 2/3 pipetki bobofruta marchewkowo-jabłkowego. Jak się obudzi to dam mu warzywka Gerbera. Prawe oczko jednak działa. Trzeba przemywać. Nie wiem czy to dobrze, ale zaczyna powracać nadzieja. Link 05.01.2008 :: 17:08 Komentuj (1) :((((((( Zaatakowany układ nerwowy. Szanse spadły do 10%. Lekarz przygotowuje nas na najgorsze. Rychu! Jesteś dzielnym zwierzątkiem! Nie poddawaj się! Jeszcze tyle przygód przed Tobą! Co mnie najbardziej doprowadza do łez, oprócz tego, ze samotny miota się po klatce, ale wzięty na ręce od razu zasypia snem spokojnym i cichym, wtulony w dłoń? To, że ledwo się trzyma na nożynkach, ale musowo siusiu do słoiczka trzeba zrobić. Boże kochany, jak mi go będzie brakować! Link 04.01.2008 :: 02:52 Komentuj (3) Jest 2.49. Wróciliśmy z ostrego dyżuru weterynaryjnego. Nie wiem czy Ryszard przeżyje noc. Jest taki malutki i taki biedny i nic więcej nie można dla niego zrobić, tylko czekać, a On tuli się do mej dłoni i nie chce być sam... DOPISEK (11:03) Cały lewy bok, od worka spojówkowego az do ogona ma spuchnięty, gałkę oczną tak wywaloną, ze mało mu nie wypadnie. Drugie zamknięte. Nic nie widzi, ledwo chodzi. W nocy na ostrym dyżurze przecięli mu krwiaka przy tym oczku, ale nic więcej, poza podaniem środków znieczulających, przeciwzapalnych, kropli do oka i kroplówki nie potrafili zrobić, bo nie było specjalisty. Dzis jedziemy do fachowca po pracy. Już jesteśmy umówieni. Przeżył noc, wiec jest nadzieja i troszkę bardziej raźny był rano. Dużo pije, co chyba jest dobrym objawem. Czekamy. DOPISEK (18.55) Wróciliśmy od lekarza - w końcu udaliśmy sie do naszego Krzysia, ustaliwszy wczesniej, ze jezeli nie podolaja, to zawsze mamy jeszcze czas, zeby pojechac gdzie indziej. Potwierdzona diagnoza z nocy, czyli ropień wywołany uderzeniem bądź zadrapaniem i jednoczesna infekcja bakteryjna, ktory rzeczywiscie mogl sie rozwinąć w tak zawrotnym tempie. Widac u tych zwierzatek postep choroby jest odwrotnie proporcjonalny do ich wielkosci - im mniejsze, tym choroba szybciej sie rozwija. :(( Oko niestety stracone - i tak jest już ślepe. :((((((( Natomiast wzrastają szanse na przeżycie z każdym oszamanym ziarenkiem a Ryszard w dzień troszkę poskubał, a teraz je jak przerwany koń. :) I duzo pije. Opuchlizna bardzo sie zmniejszyła. Wysadzenie oka również. Rychu nadal kiepsko chodzi, zatacza sie i przewraca (jest silnie osłabiony i ma zachwiany błędnik), ale i tak jego ruchliwość wzrosła bardzo. I od nowa probuje sie wspinać po szczebelkach klatki, co jest oczywiście natychmiast ukracane, bo przecież... Zreszta, głównie śpi mi na rekach - nie chce iść do klatki, tuli sie do mnie. A jak 15 minut temu jednak zdecydowal sie spac w domku, ze moglam wreszcie zjesc obiad, to po chwili z klatki dobiegly glosne i szarpiace za serce piski - przewrocil sie i nie mogl podniesc samodzielnie. Pomoglam mu - od razu wpakowal sie na reke i teraz spi w mej lewej dloni. Stad te bledy. Trzymaj sie Rychu - tyle osob Cie pozdrawia, ze musisz wyzdrowiec. Dziękujemy. :) Link 23.12.2007 :: 15:44 Komentuj (0) ![]() Link 23.12.2007 :: 15:44 Komentuj (0) TROCHĘ RADOSCI I TROCHĘ SMUTECZKÓW Radości, bo Duży Zwierz szczęsliwy z okazji odbywanych dłuuugich spacerków i chomy szczęśliwie przeżyły dzisiejsze obcinanie pazurków u weterynarza oraz w sumie niewiele nam zostało do zrobienia, jeno wysprzątać klatki, odkurzyć, umyć podłogi, ubrać choinkę, ugotować zupę grzybową i upiec mięsiwa - czyli jakby nic, bo całe sprzątanie odwaliłam wczoraj w czasie, kiedy PM ucinał sobie, nieco przydługą, drzemkę popołudniową. Smuteczki, bo Dyziu musi iść na operację. Pamiętamy jak pisałam, że na prawej stronie ciałka, na boku przy udzie zrobił mu się kaszak? Otóż, kaszak ten urósł i ma ponad 5 mm średnicy i dziś Małgosia orzekła, ze trzeba wyciąć. Za jakie 2 tygodnie. Już oblazły mnie nerwowe drgawki, bo boję się, ze może nie przeżyć narkozy, albo jego małe serduszko nie wytrzyma takiego stresu. Oprócz tego, mamy go wykąpać w Nizoralu, celem iżby nawilżyć skórę przy łapkach, gdzie ma brzydkie zgrubienia - pozostalość po uczuleniu. Ryszard zdrów jak ryba - zasnął w poczeklani i prawie śpiąc dał sobie ucinać wszystko po kolei. ;DD Link 14.12.2007 :: 23:35 Komentuj (0) Z SERII: ZNAJDŹ CHOMIKA :DDD ![]() ![]() Więcej przed świętami. :) Link 03.12.2007 :: 21:34 Komentuj (0) DOMOWE ZOO Po powrocie z pracy zostałam osaczona przez własne zwierzęta, które całymi, swoimi małymi, bądź większymi, ciałkami, okazały Wielką Miłość. Duże Zwierzę wtulało się we mnie wielkim cielskiem, dzięki czemu co chwila lądowałam tyłkiem na podłodze, Rychu domagał się wzięcia na rączki, w tym celu odstawiając najdziksze, małpie popisy a Dyziulo wystawiał pyszczek przez kratki i ściskał łapuniami pręciki, co - jak na niego - jest przejawem wręcz rozbuchanej potrzeby kontaktu. Bardzo żałowałam, ze nie mam 3 par rąk, żeby cale to towarzystwo jednocześnie ogarnąć. Ostatecznie wymiziałam psa, który zaraz potem popękł z dumy, ze to on był pierwszy, następnie wyjęłam tańcującego Ryszarda i pozwoliłam pobiegać po dywanie, na co Rychu od razu zarąbał Dyziakowi z klatki jego papierowe ręczniczki. Dyziek się zburbonił i również zażądał natychmiastowego wypuszczenia z klatki, bo odkąd obudził w sobie odkrywcę, spacery stały się mrocznym przedmiotem pożądania. Otworzyłam mu więc klatkę, łudząc się, że opanuję dwa chomy jednocześnie i to nie był dobry pomysł. Oj nie. Oj. Pomimo tego, ze - dla bezpieczeństwa - jeden latał po mnie a drugi po podłodze (i to ten wolniejszy). Na szczęście Dionizy jest jedynym chomikiem jakiego znam, który zaspokoiwszy potrzebę Przestrzeni, sam wraca do klatki. W ten oto sposób został mi tylko na rękach oszalały Ryszard, który ma w sobie w każdej minucie tyle energii, co wiewiórka z Czerwonego kapturka po wypiciu kawy, a jak już naprawdę zaczął przesadzać i przemieszczać się z prędkością "sru!", wrócił do klatki, gdzie oddał się swym nowym pasjom, na granicy życia i śmierci, czyli skokom z półki na półkę (uwierzylibyście, że chomik DZUNGARSKI będzie udawał latającą wiewiórkę i bez rozbiegu skakał 20 cm* dalej i w dół, na sąsiednią półeczkę??) oraz fascynacji grawitacją, co objawia się tym, że trzymając się pręcików na suficie i zwisając głową w dół, przemieszcza się po całej klatce, już to robiąc pirueciki, już to zwisając na 1000 wymyślnych sposobów, aż w końcu, będąc dokładnie na środku, puszcza się i leeeeci na sam dół. Nie muszę oczywiście wspominać, ze każdorazowo mam serce w gardle i migotanie przedsionków, prawda? Kuwetę ma wysypaną 7-mio centymetrową warstwą miękkich wiórów a cały środek dodatkowo wysypany górką. Niemniej jednak z narastającym niepokojem obserwuję te kaskaderskie popisy, bo on w końcu naprawdę przesadzi. Chociaż ostatnio nauczył się odwracać w locie i już nie upada jak popadnie, tylko na łapki. A im bardziej go uspokajam i tłumaczę, że tak nie wolno, tym bardziej on na dźwięk mojego głosu i swojego imienia ćwiczy tego pierdolca bardziej zapamiętale. Ech! _____ *) 20 cm to dwie długości krępego ciała choma, które nie jest raczej przystosowane do pokonywania takich odległości skokiem. A oni obaj skaczą jak sprężynki, niekiedy wybijając się jednocześnie ze wszystkich czterech łapek i wygląda to przekomicznie. :))) . Link 29.11.2007 :: 23:01 Komentuj (0) RYSZARD I SWAWOLNY DYZIO NA SREBRNYM EKRANIE ;) Ryszard i wielka podróż ręczniczków Ryszard i ręczniczki cd. Futrzak Dyzio ;) Link 03.11.2007 :: 00:29 Komentuj (1) INSIDE THE PUMPKINHEAD PART 1 ;DDD Nooo... Co to jest? Gdzie ja jestem? ![]() Aaa! Już wiem! Dobra, to wychodzimy. ![]() Nooo... Co to jest? Gdzie ja jestem? Dlaczego nie mogę wyjść??!! Nie mieszczę się!! Aaaaaa!!!!! ![]() Nie, to nie, skoro nie mogę się wydostać - zajmę się toaletą. :/ ![]() Link 12.10.2007 :: 09:10 Komentuj (2) MUTANT O, co to jest? A! Wisienka! Po co mi ją dajesz?? Już kiedyś jadłem. Wolę co innego. Idę poszukać. Pff! ![]() O ho ho! Ależ tu pyszności! Szyneczka! Sereczek! Raj! Normalnie, raj!! ![]() Od czego by tu zacząć? Od szyneczki! ![]() Dziab, dziab, dziab... ![]() Niuch, niuch, niuch... ![]() Oooo! Sereczek!! ![]() Pysny serecek, pysny! ![]() Mmmm... miodzio... ![]() Rozpływam się w rozkoszy podniebienia... ![]() Kawałek szyneczki na zagryzkę... ![]() I znowu serek. Dużo serka! ![]() A jak przestanie mi się mieścić, natrę nim jeszcze swoje ciałko! jestem jednym, wielkim, napchanym kawałkiem sera! ;DDDDDD ![]() |